Coimbra

Sobota. 13:30. Ja po teście z fizyki. Wsiadamy do autobusu i jedziemy do Coimbry!
Siema Coimbra! Studenckie miasto i hotel za 10 eurasów xD (gdzie w Lagos za tyle spaliśmy w hostelu )
Słabo tu widać, ale w tym oknie wisiał cały domowy sprzęt, radio, klawiatura, rowerek, patelnia, toster...
Uniersytet :)
Jako, że jesteśmy biednymi studentami a polecana nam przez wszystkich restauracja była bardzo daleko aby do niej dojechać, złapaliśmy taksówkę. (zapłaciliśmy na głowe 70 centów xD) A żeby było śmieszniej nasza wyczekiwana restauracja była zamknięta i musieliśmy się zadowolić inną, w której nikt z obsługi nie rozumiał angielskiego.
Myślimy nad tym, co trzeba jeszcze zobaczyć :)
Dzień drugi, jedziemy do Conimbrigi
Rzymskiego miasteczka z około 1 wieku przed naszą erą.
ogólnie same ruiny łaźni. same łaźnie, w tamtych czasach chyba tylko się kąpali. albo w ciepłych łaźniach, albo w zimnych, albo w saunach, albo w basenach...
Głoodnii studenci xD
szkoda tylko, że to były ozdobne pomarańcze- czyli niejadalne bo mega gorzkie 
udaję, fontanne xD
biedne studenty nie mają co ze sobą zrobić na wiosce i czekają na autobus.
om nom nom nom, czas na śniadanie
duuuuuuuże bezy
pocztówkowe zdjęcie z drugiego brzegu rzeki musi być :)
na pozegnanie zdjęcie nocną porą z drugiego brzegu rzeki :)

Paulucha. Obsługiwane przez usługę Blogger.