W sobotę o 10:10 Dziewczyna siedziała już w samochodzie z Orzi i jechały na Chełm po Czarnego. Jako iż Czarny lubi się spóźniać musiały poczekać u niego pod blokiem. Godzinę później stali już w kolejce do orczyka. Nie była ona krótka. Trzeba było wystać w niej swoje. Do 15 udało im się zjechać 7 razy i żeby było śmieszniej to za darmo. Bo Czarny znalazł karnet na wyciągu, na którym było jeszcze 240 punktów. A w drodze powrotnej dziewczyny nauczyły chłopaka robić "rybkę".


Wieczorem Dziewczyna zawitała w teatrze muzycznym. Miała bilety na FAME. Kupa ludzi śpiewających i tańczących. Jakoś niespecjalnie jej się podobało.


A w niedziele zjadła budyń na Chełmie.
Paulucha. Obsługiwane przez usługę Blogger.