Dziewczyna wróciła ze szkoły i jak zwykle padła i zasnęła.
Przez cały weekend nic nie zrobiła, na czwartek ma projekt z angielskiego, który ma być o historii Irlandii. Dziewczyna nie lubi historii, nie potrafi mówić na forum i jeszcze ma to robić przez 5 minut i to po angielsku. Na samą myśl o tym odechciewa jej się robić cokolwiek.
W sobotę była na zakończeniu sezonu tenisowego od taty z firmy. Taki mały turniej był. Wzięła w nim udział. Kobiety grające w tenisa były dwie. Razem z dziewczyną. Rozegrały pierwszego wygranego przez dziewczynę gema. I wygrała walkowerem bo tamtej coś się stało z nogą.
Dziewczyna obudziła się w dwoma kotami leżącymi na niej. Wstała i zabrała się za lekcje, obiecała sobie, że dzisiaj już się zabierze za ten angielski, ale do tej pory jeszcze jej nie wyszło.
Na szczęście menel przyszedł...


"najpiękniejszych chwil w zyciu nie zaplanujesz,
one przyjdą same"
Phil Bosmans
Paulucha. Obsługiwane przez usługę Blogger.