God loves everyone!

2008-07-12 23:45:51






Tuż po 18 czarny samochod podjechał pod dom, dziewczyna poszla otworzyc drzwi i przywitać rodziców, tesknila za nimi choc moze nie okazywala tego jak jej brat. przywitali się, rodzice wnieśli walizki, usiedli, odpoczeli chwile i zaczelo sie. Rozpakowywanie. Było prawie jak na gwaizdkę. Duzo ciuchow (bo tam wszystko takie tanie), troche słodyczy, klocki dla brata no i canon dla niej. Babcia smiala sie z dziewczyny kiedy ona wyciągała go z torby, ponoc zrobila sie cala czerwona...
Teraz siedza i oglądają zdjęcia na komputerze,
-tu mieszkalismy w Las Vegas, w takim pałacyku księżniczki,
-a tu kanion,
-a tu trafilismy na parade gejów w Chicago.
-a tu...
i tak wpatrzeni w komputer, jedni wspominaja, drudzy zazdroszcza a trzeci odsypiaja podroz na fotelu.

Jutro dziewczyna weźmie walizke i pojedzie na dworzec pkp by tam wsiaść w autokar a nim aż do Kazimierza Dolnego. Paredziesiąt kilometrów od Wąchącka, gdzie spedzi najbliższe dwa tygodnie szalejąc ze znajomymi, tęskniąc za przyjaciólmi i poznając nieznajomych...




Powrót

2008-07-27 20:30:00






Dziewczyna z powoli blaknącymi czerwonymi włosami wróciła wczoraj przed 23. Miała sie jeszcze z kims zobaczyc, ale go nie znalazła. Weszła do domu zabrała pare rzeczy i z powrotem wsiadla do samochodu. ) 4 rano była juz tu w Augustowie. Wstała po 11. Pokazała swoje samodzielnie wywołanie zdjecia, opinie poobozową w której było napisane ze ma szalone pomysły ale w granicach zdrowego rozsądku i że zaraza usmiechem. Opowiedziała jak to pierwszego dnia po calej nocy w autokarze musiala/chciala brac udział w zabawach intefgracyjnych bo nikt z foto nie chcial sie w to bawic, a głupio by bylo jakby nikt nie poszedl, wiec ona dzielna wychodzila przed 150 osob, krecila sie wokol karimaty z glową w dól i nie mogla przejsc kawalka prosto bo tak jej sie krecilo w glowie. Jak to przespala godzine u Bartka w pokoju a potem usiadla we snie na lozku, on zaczal do niej mowic a ona spala/lunatykowala. On do niej mowil a ona nic, nic nie pamieta z tego co mowil. A on myslal ze ona nie spi. Jak to Ola (jej kolezanka) miala wspaniala wspollokatorke, która miała chłopaka któego nigdy nie widziala, napisał do niek kiedys przez przypadek, zrywali ze soba 10 razy na dobe i sie godzili, rozmaiwala z nim o 6 rano i po nocy. Opowiedziała tylko częśc tego co sie tam działo.
W końcu dorwala się do komputera. Po dwóch tygodniach nieobecnosci miala 22 wiadomosci na poczcie, wiekszość oczywiscie z ms albo nk. Odwirusowała cały sprzęt, zgrała zdjęcia i zaczęła oglądac. Zdjęcia z Kazimierza, z nocnego pleneru, pozowane na stare, reprodukcje..
Najdłużej zatrzymała sie przy tych pozowanych na stare, najpierw zdjęcie całej rodziny przed domem, no tak, zdjecie od ktorego zaczeła sie cała historia "rodziny". Później były te ze ślubu, wszyscy mówili że tak słodko razem wyglądają. Ubrana była w koszulke na ramiączkach a pod nia zawiazane przescieradlo, za welon robila firanka. To nic ze wygladala jak w 6 miesiacu ciąży. Następne były zdjęcia z pogrzebu, nie było jej na nich, stala po drugiej stronie obiektywu. Z tej serii uwielbia to na ktorym babcia jako trup wstaje z grobu, zawsze kiedy je ogląda smieje się w głos.




miss

2008-08-01 20:04:33







Dziewczyna wstała o 4.15, wzieła swoj plecak z aparatem, okulary, zena i pojechała na zbiórkę. Miała jechać na wycieczke do Kowna na Litwe ze związkiem emerytów i rencistów.

Podjechał autokar. Emeryci rzucili się do wejścia, tylko aby zająć dobre miejsce. Dziewczyna stanęła z boku i przypatrywała się tej komicznej sytuacji. Skomentowała tylko glośno, że jej nie zależy, że ona może siedzieć na podłodze. W kocu wszyscy wsiedli. Dziewczyna zobaczyła, że jest jeszcze kilka wolnych miejsc więc spokojnie usiadła sama. Inni z przodu kłucili sie o miejsca. Ona nie rozumiala czemu Nie zwracając na dziwne spojrzenia emerytów położyła sie na swojej dwójce.

Dziewczyna była w klasztorze kamedułow i w ielu innych kosciołach.W jednym z nich uslyszała zabawne zdanie które powiedziała przewodniczka "proszę przygotować obowiązkową ofiarę co łaska ale nie mniej niz 2 lity". NIe mogla po porstu powiedzieć że siotrze, która oprowadza powinno sie zapłacić. Stwierdziła, ze nie moze za dużo zwiedzać kosciołów, i że ludzie musieli mieć kiedyś na bani żeby takie rzeczy wybudować i takie rzeczy wyrzeźbić i jeszcze siedziec przez 20 pare lat w jednym pomieszczeniu i pokutowac. Przecież to bez sensu.

Już nie prędko pojedzie na jaką kolwiek wycieczkę z tym związkiem. Zobaczyła jak mogą sie zachowywac emeryci- gorzej jak dzieci na szkolnej wycieczce. A do zwiedzania kościołów też jej nie prędko.

Teraz siedzi i wybiera zdjęcia do wywołania i znowu śmieje sie przy tych z pogrzebu.






happy

2008-08-05 18:43:14

Przegadała wczoraj z nim kawałek nocy. Ustalali cały czas jak to bedzie z ta ich ciemnią. Ale w końcu i tak zeszło na żelki, żelki domowej roboty. Obiecał że jej zrobi. Ona ma nadzieje że sie nie zatruje. Choć uwielbia żelki, nie wie czego sie spodziewac z jego talentem kulinarnym.


Odpisał! Odpisał facet od ogloszenia ze sprzetem do ciemni. Napisał, że w gdańsku bedzie w niedziele i że ma mu dac swój numer telefonu to przedzwoni, sprawdzi co dokładnie ma i zadzwoni. Czyli ciemnia u niej w piwnicy zbliża sie wielkimi krokami.


Siedziala tak grzebiąc w komputerze, nie wiedząc co ze soba zrobić. Słuchawki na uszach, ktos tam spiewa. Słyszy telefon, domowy. Przez mysli jej przeszło że to pewnie z Przeglądu Augustowskiego dzwonia powiadomić, że kuzynka wygrała konkurs z gazety. Szybko zapomniała o tym bo zdawało jej sie to mało możliwe.

Do pokoju weszła mama, powiedzilała że Julia wygrała książeczke i bon na 40 zł. ach te głupie przeczucia, pomyslala Dziewczyna, a jednak sie sprawdzają.

Gdyby wczoraj nie jechała do redakcji wrzucić ogłoszenia, gdyby tak dla smiechu nie wypełniła tego kuponu z rebusami, jej wujek nie musiałby teraz jechac z córką do redakcji gazety aby zrobili jej zdjecie i dali nagrodę.

Ma tylko taka małą nadzieje, że ludzie w tej gazecie nie bedą mieli wątpliwosci co do umiejętności rozwiązywania rebusów dwu letniej dziewczynki.

Kartki doszły, ale On nie bedzie miał jej przy sobie w górach, a tak na nią czekał jak mu powiedziała, że coś wysłała...




wait!

2008-08-06 22:20:01

Od rana coś ją męczyło. Mówił, że zadzwoni. Przed wyjazdem obiecał. Wieć Dziewczyna stwierdziła, że już czas, powinien zadzwonic. Dzisiaj!

Cały dzień przesiedzła w domu. Brzydka pogoda wiec nie chcialo jej sie nic robić. Wieczorem siedziała przed komputerem, rozmawiała z przyjaciólką....

"Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego..."- odezwał się jej telefon. Numer którego nie ma w ksiązce. Tak, to pewnie on, ucieszyła się. Przeczywała, ale znowu nie chciala wierzyć. W słuchawce zabrzmiał Jego głos- "Cześc Dropsie". Ona sie rozpłyneła. A On do niej że czemu ma taki dziwny głos, jakby jej sie życ nie chciało, w ogóle sie nie cieszy. Gadali ze sobą, w sumie to On gadał, Ona jak zwykle swoje trzy literowe słowa. On jej to zawsze wypomina. W końcu sie troche wkurzył i zaczeli milczeć, Ona bo nie lubi rozmaiwać przez telefon, nigdy nie wie co mówić. On bo już powiedział dużo. Rozmawiali o niczym, o samochodzie, który własnie przejechał, o tresowanym psie gopru który szczekał. Po 42 minutach on powiedział że musi już wracać bo zamykają mu bacówke. Pożegnali sie.

Czekała na ten telefon o chwili kiedy wyjechał. Doczekała się, ale co z tego jak nie wiedziała co powiedzieć. Dopiero po paru minutach po zakońćzeniu rozmowy uświadomiła sobie, że ma tyle mu do powiedzenia. No ale cóż, może nastepnym razem, choć On powiedział że już nie zadzwoni, bo nie ma po co. Jak ona nie chce rozmawiac to on nie bedzie dzwonil.

A Ona tęskni.



Przekroczona długość komunikatu

2008-08-09 21:26:51






Ukazało sie ogłoszenie w gazecie. "Przyjmę powiększalnik..." dziewczyna czekała cały dzien na telefon od kogos, nie doczekała się, ale ma nadzije, że ten pan od mejla zadzwoni w poniedziałek tak jak obiecał i powie że ma całe wyposarzenie ciemni za mniej niz 170zł.

***

Dziewczyna była na kręglach. Na początku przegrywała, dopiero przy 5 kolejce rzucila spara, pozniej strika i w koncu ograła wszystkich przewagą 15 punktów. Wrócila do domu, zjadła obiad, padła na łóźko i zasnęła. Obudziła ją mama mówiąc ze idą na ryby. Spakowała swój plecak, wzieła ZENona i pojechała. Siedziała nad jakimś stawem, który ponoc nazywał sie u Wojciecha, ze słuchawkami na uszach i patrzyła jak wujek z bratem rzucają spławikami. Wujek sie z niej smiał, że kto jej wystawił taką opinie na obozie, że niby ma szalone pomysły i zaraza usmiechem. A Ona siedziala i patrzyła się w wodę, nic nie słysząc.


***


Dziewczyna wsiadła na rower i pojechała z bratem i mamą na wycieczke, dookoła jeziora. Nałozyła słuchawki i juz nie było jej w rzeczywistości. Przejechała tak 40 kilometrów. Po drodze zatrzymując sie dwa razy, aby poczekać na reszte "wycieczki", i na lody. Kiedy na pierwszym przystanku usiadła pod jakims słupkiem, podeszła do niej wiewórka, zupełnie nie zwracając na dziewczyne uwagi. Dopiero gdy ona sie poruszyła, wiewiórka ze strachu rozpłaszczyła się na drodze i uciekła w swoją strone.

***

Jak zwykle dziewczyna została obudzona przez mamę, która jak zwykle wymysliła kolejna wycieczke. Tym razem gdzies na jakąs wioske, do której i tak nie dojechali. Skończyło sie na kościele pokamedulskim w Wigrach i na Dniach Regionu w Suwałkach, gdzie było pare straganików z pistoletami i balonami i jakaś grupa z Litwy pokazywała swoje umiejętności akrobatyczne. Dziewczyna z nudów wyjęła aparat i swój długi obiektyw i zaczęła robic portrety ludziom na widowni, wpatrzonych w scene.

***

Z nudów zaczęła łazić po photoblogach. W końcu weszła na niebieskiekorale. Cofneła się do sierpnia 2007, oglądała zdjecia od których dodania minął juz prawie rok a czuła tak jakby przed chwilą pisała ten komentarz pod zdjeciem klasowym z Cetniewa, jakby przed chwilą pierwszy raz weszła na tego photobloga. A to już minął rok. Rok od momentu kiedy na epulsie zapisała sie do klasy 1B- mat- fiz. Wtedy jeszcze nie było naszej-klasy. Pamięta dokładnie pierwszy dzień w szkole, rozpoczęcie roku. Jak weszła do szkoly i już od samego początku znała 3 osoby w jej nowej klasie. Przynajmniej z widzenia. Niespodziewała się, że z niektórymi teraz bedzie tak blisko. Na początku nie zwracała na nich uwagi a teraz? Tylko z dwiema dziewczynami dogadywała sie dobrze tak jakoś od początku. I tak już zostało...




52 minuty

2008-08-12 20:25:24






52 minuty 57 sekund- tyle tym razem ze sobą rozmawiali. Ona zdązyła dojśc do jeziora, chciała tam usiąść, miała nadzieje, że bedzie tam pusto tak jak w dzien, jednak myliła się. Grupa osób pijących i gadających, dwie sie kompały, inni wyprowadzali psy albo grali w siatke. Minęła ich rozmawiając z nim, jak to szedł dzisiaj przez dwa uzdrowiska, jak to wędrował 10 godzin w deszczu... Ona próbowała byc bardziej rozmowna niz ostatnim razem i chyba udało jej sie. Obeszła tak jedno kółko, później poszła w strone miasta. Rozmawiali o tym jak w przyszłym roku ona razem z nim pójdzie w góry i jak bedzie mu marudzic tak ze ja po pierwszym dniu zostawi gdzies w lesie i wysmieje. I tak zrobiła drugie kółko. Znowu poszła w strone jeziora. Ona mijała dzieci na rolkach on jej mówił jak kiedys opiekował sie szóstką 12 letnich dziewczynek, gdzies na obozie. Kiedy przechodziła uliczką w ktorej nie było żadnej latarni On powiedział ze mija własnie urząd stanu cywilnego i zapytał się jej czy ma wejść. Ona powiedziała, że tak ale nie wie czy nie jest za młody. On powiedział, że bedzie świecił oczami. Zrobiła trzecie kółko. Znowu poszła w strone miasta ale tym razem usiadła na trawniku u kogoś przed domem. Bo przecież ile mozna chodzic. Dalej gadali o niczym. Ona mu troche opowiedziała jak to jej mama wymyśla wycieczki, że pojutrze znowu gdzieś jadą, że nauczyła sie jeździć na rowerze bez rąk, że, że, że... że lepiej by było gdyby był torche bliżej. Wstała, kończyła robić czwarte kółko kiedy on powiedział, że idzie spać...
Weszła do domu, babcia nawet nie zauważyła, że wyszła. Mama jak zwykle zadała stos pytań. Dziewczyna porozmawiała chwile z przyjaciółką, umyła się, pomalowała paznokcie na niebiesko, różowo, zresztą jak zwykle i poszła spać.


16 dni

2008-08-17 22:59:56





Weszła do domu i się załamała. Nie bylo jej w Gdańsku 35 dni. A tyle sie zmieniło. Jutro czeka ja duzo roboty, a wieczorem pojedzie po sprzed do ciemni. We wtorek pojdzie na kręgle, spotka sie z przyjaciólmi...

A teraz, teraz idzie spać, we wlasnym SUCHYM łóżeczku....




Today



Dziewczynę obudziły wibracje pod poduszką. No tak, to była Pati. Jej celem było obudzenie Dziewczyny, by mogły się umówić na sesje.
Dziewczyna otworzyła jedno oko i włączyła komputer. Koleżanki miały problem gdzie by pójść na ta sesje, czekając na Maćke aż ta w końcu włączy telefon, postanowiły pojechać do Matemblewa. Później jednak z tego zrezygnowały i ustaliły że spotkają sie na Suchaninie i tam znajdą jakąś łąkę na zdjęcia.


Maćka w końcu pojawiła się na gg. Przyjaciółki się umówiły.
Z domu miała wyjść 6 po 13, w końcu wyszła 15 po, bo tu jeszcze nie spakowana, bo tu nieuprasowana sukienka, bo tu trzeba opróżnić zmywarkę, która ostatnie kopie Dziewczyne prądem. Patrycja musiała na nią trochę poczekać przed biedronką. Razem poszły do Maćki, gdzie Dziewczyna uświadomiła sobie że nie wzięła karty pamięci do aparatu, musiała wrócić do domu. 15 minut później już mogły wychodzić.
Były pod latarnią na trawce, na schodach, przed szkołą na boisku, w biedronce na lodach i w trzech lumpkach...
Paulucha. Obsługiwane przez usługę Blogger.